Wpisy

  • środa, 03 sierpnia 2011
    • Demotywatory

      

      Zawsze, kiedy wchodzę na demotywatory, mam nadzieję, że my eyes will see the glory. To, czym jarają się całe rzesze młodzieży i trochę starszych, znudzonych biurowym obowiązkowym siedzeniem do 16, jest dla mnie na wskroś interesujące. Od razu po przebudzeniu zastanawiam się, co też dziś humorystycznego, a jednocześnie przedstawiającego mądrości narodu znajdzie się na głównej.

      Z niecierpliwością myję zęby, by móc jak najszybciej zobaczyć najnowsze obrazki i przeczytać świeżo dodane pod nimi teksty i komentarze. Dlaczego tak bardzo ciągnie mnie do demotów? Bo to przecież genialne. Proste, niczym budowa cepa, obrazki z krótkim tekstem pod spodem. Spuentowane lepiej lub gorzej, ładne lub mniej urodziwe zdjęcia nawiązują do komunistycznych plakatów edukujących Polaków. „Kobiety na traktory”, „Rolniku, chlebem powszednim podziel się z braćmi twymi w mieście” itp. Itd.

       

      Widocznie młode pokolenie wyssało z mlekiem matki zamiłowanie do oglądania takich plakacików, bo jak inaczej wytłumaczyć tak wielką popularność demotów? Ludzie potrzebują wyroczni, która powiem im co jest dobre, a co zle. Wskazówek jak żyć. Głębszych uniesień nad czymś niematerialnym i powodów do narzekania. Miejsc do tworzenia problemów zastępczych i zwykłego zachwytu nad przyrodą. Czy to z zaspokojenia tych potrzeb wynika tak wielka popularność demotywatorów?

       

      Śmieszne teksty pod obrazkami to nie jedyny przepis na oglądalność demota. Wydaje się, że wszystko, co ma nieco populistyczny wydźwięk spodoba się szerokiemu gronu internautów. Demoty są obecnie tworzone pod publikę. Część osób wyspecjalizowało się w wrzucaniu obrazków, które mają się podobać, a nie takich, które wyrażają stan ich duszy, jak to miało miejsce na początku istnienia serwisu. Myślę, że to dzieje się z większością popularnych rzeczy. Powstają z pasji, z emocji z potrzeby wyrażania uczuć. Zaczynają się podobać, bo są prawdziwe, wyjątkowe, mocno emocjonalne.

       

      Wraz ze wzrostem popularności przychodzi spadek jakości. W przypadku demotywatorów więcej użytkowników przyniosło więcej tekstów i obrazków, które nie mają już takiego wyrazu. Są coraz bledsze, mniej wyraziste, nijakie. Przykre, że nie da się w popularności ominąć masowości. Taka już kolej rzeczy. Nie mniej jednak nadal co rano, tuż po umyciu zębów zaglądam na demoty i zaglądać będę. Amen.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Demotywatory”
      Tagi:
      Autor(ka):
      mew-stg
      Czas publikacji:
      środa, 03 sierpnia 2011 14:14